Ja tu się silę na uprzejmość powstrzymując się żeby mu nie przywalić w tą jego mordkę, a on jeszcze tak się odpłaca. Może i przed chwilą miałam zamiar odejść i zostawić go w spokoju, ale po tym co powiedział nie mogę tego tak zostawić. Jakiś honor jednak mam.
- Możesz spróbować - prychnęłam. - Ale nie jestem pewna czy dałbyś radę...
- Jeszcze tu jesteś...?
- Przykro mi, króliczku - powiedziałam z największą ironią na jaką mnie było stać. - Ale nie bardzo mam ochotę się stąd ruszać.
Chłopak odwrócił się, a ja uśmiechnęłam się słodko. Z ciężkim westchnieniem przybrał minę mówiącą "dziecko ja już naprawdę nie mam do ciebie siły".
- Och! Szkoda, że się w tym momencie nie widzisz - roześmiałam się. - Wyglądasz przekomicznie.
- Taa... Na pewno... - te słowa aż ociekały ironią.
- Niestety... - zrobiłam teatralnie smutną minę. - Nie mam ci jak tego pokazać...
<Raven? Zdecydowanie ;d>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz