Właśnie miałem przeprowadzić się do Neapolu, by dołączyć do bractwa Assassynów. Oczywiście nie była to moja decyzja, bo jak mógłbym chcieć wyjechać nagle do obcego miasta, urwać kontakt z kochankiem(ale nim nie za bardzo się przejmuję, już mi się trochę znudził), a do tego dołączyć do jakiegoś klasztoru, czy co to tam ma być... Po pożegnaniu się z rodziną (oraz kochankiem)wsiadłem do powozu. Sługa poukładał moje kufry na dachu pojazdu po czym związał je dokładnie. Allegro przemienił się w swoją luzdzą postać i otworzył mi drzwi pojazdu. Stukajac laską o drewniane stopnie wszedłem do środka i usiadłem wygodnie, po chwili dołączył do mnie Allegro.
Podróż minęła nam spokojnie i już po 16 godzinach byliśmy na miejscu, a myśleliśmy, że będziemy musieli zatrzymać się w jakiejś przydrożnej gospodzie i tam spędzić noc. Allegro wyszedł pierwszy i przytrzymał mi drzwi. Dookoła powodu zebrała się pokaźna grupa ludzi, biednych ludzi, którzy liczyli iż rzucę im kilka złotych monet. Spojrzałem na mężczyznę, który rzucał się dość mocno w oczy, był znacznie wyższy, a do tego nie padł na kolana tak jak inni do o koła. Chłopak odwrócił się i ruszył w dal, a ja śledziłem go wzrokiem do aż nie oderwał mnie głos mojego osobistego lokaja.
- Idziemy, mój Panie? - w odpowiedzi kiwnąłem lekko głową.
Około godziny później ten dziwny gość znowu się napatoczył. W dodatku śmiał mnie przewrócić! Allegro podbiegł do mnie pośpiesznie stawiając mnie z powrotem na nogi oraz otrzymując moje ubranie z brudu.
- Jak śmiesz...! - podnosząc otwartą dłoń na wysokość ust mojego sługi.
- Nie tak głośno. - zacząłem spokojnym tonem składając dłoń w pięść. - Zabierz go ze sobą.
-Ale Panie...!
- Nie dyskutuj, jeszcze ktoś pomyśli, że jest martwy, a wtedy będziemy mieć kłopoty...- tak więc naburmuszony Allegro wziął zwłoki (hehehe XD ) na ręce i zaniósł je do posiadłości. Z relacji lokaja zostawił go w kuchni na podłodze, gdzieś w rogu.
<Evan? Tak się pisze opka XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz