- Żyje. - usłyszałem czyjś głos powoli otwierając oczy.
Gwałtownie odsunąłem się uderzając głową o ścianę.
Przede mną stał nijaki szlachcic. Teraz zapewne znajdowałem się w jego nieskromnej posiadłości.
Młodzieniec przyglądał mi się z zaciekawieniem. Po chwili wyciągnął dłoń w moją stronę w kierunku włosów przysłaniających oko. Spodziewając się, co chciał zrobić natychmiast odsunąłem jego dłoń i wstałem wychodząc przez jeden z korytarzy. Zanim jednak wyszedłem usłyszałem krótką rozmowę młodzieńca i... tego drugiego:
- Znasz go? - pytał.
Cisza.
- Czy może on być niebezpieczny? - dopytywał.
Po krótkim milczeniu odpowiedział.
- Widzę go po raz pierwszy. Nie znam go. - powiedział stanowczym tonem, w którym można było dostrzec uczucie... żalu?
<Drasil? Lajf is brutal, Evan taki nieznany XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz