Było wcześnie rano, kiedy udało mi się opuścić moje ulubione miejsce spoczynku (czytaj: łóżko). Do sypialni wleciało świeże powietrze, które dostało się przez otwarte okno. Słoneczne promienie także zawitały w pomieszczeniu. Postanowiłem nacieszyć się tym pogodnym dniem. Wyszedłem z domu i ruszyłem w stronę miasta.
Dotarłem do centrum, gdzie znajdowały się różnorodne sklepy, karczmy, parki...
Zauważyłem nadjeżdżający powóz.
- Szlachcic... - pomyślałem ignorując to.
Teraz wiele tu takich.
Choć po chwili ujrzałem, jak... dziecko? Tak, dziecko wysiada z ekstrawaganckiego wozu. Niewiele brakowało bym wybuchnął śmiechem na jego widok. Przyjrzałem mu się nieco lepiej i dostrzegłem czarną szramę na jego lewym policzku.
Coś mi to mówiło... tylko co? Nie mogłem sobie przypomnieć...
Młodzieniec skierował wzrok na mnie. Odwróciłem się więc i poszedłem przed siebie nie przejmując się tym zbytnio. Zrobiłem się głodny...
Po godzinnym siedzeniu w jednym z barów zdecydowałem się odwiedzić inne miejsce.
Poczułem się słabo. Wszystko w okół mnie się kręciło... nie muszę chyba wspominać, jak wielu ludzi potrąciłem w ciągu kilku minut. Aż wpadłem na jakże dorosłego "panicza"...
Przewróciłem się.. jego w prawdzie też. Po takim czymś zapewne spędziłbym kilka dobrych lat w więzieniu.
- Przepraszam... wybacz mi to... - wymamrotałam.
Straciłem przytomność.
<Drasil? Czo teraz?! XD>
Zauważyłem nadjeżdżający powóz.
- Szlachcic... - pomyślałem ignorując to.
Teraz wiele tu takich.
Choć po chwili ujrzałem, jak... dziecko? Tak, dziecko wysiada z ekstrawaganckiego wozu. Niewiele brakowało bym wybuchnął śmiechem na jego widok. Przyjrzałem mu się nieco lepiej i dostrzegłem czarną szramę na jego lewym policzku.
Coś mi to mówiło... tylko co? Nie mogłem sobie przypomnieć...
Młodzieniec skierował wzrok na mnie. Odwróciłem się więc i poszedłem przed siebie nie przejmując się tym zbytnio. Zrobiłem się głodny...
Po godzinnym siedzeniu w jednym z barów zdecydowałem się odwiedzić inne miejsce.
Poczułem się słabo. Wszystko w okół mnie się kręciło... nie muszę chyba wspominać, jak wielu ludzi potrąciłem w ciągu kilku minut. Aż wpadłem na jakże dorosłego "panicza"...
Przewróciłem się.. jego w prawdzie też. Po takim czymś zapewne spędziłbym kilka dobrych lat w więzieniu.
- Przepraszam... wybacz mi to... - wymamrotałam.
Straciłem przytomność.
<Drasil? Czo teraz?! XD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz