- Mogę stać gdzie chcę - prychnęłam w odpowiedzi. Znalazł się wieki pan i władca.
- A musisz akurat za mną? - wycedził przez zęby.
- Muszę - powiedziałam z naciskiem. Raczej nie wróżyłam nam przyjaźni, o ile ta rozmowa nie zakończy się dla jednego z nas utratą krwi.
- Nie, że tego chcę, ale dobre wychowanie tego wymaga... Jestem Mixi - wyciągnęłam do niego dłoń.
Nie był zbyt skory do uściśnięcia jej, ale w końcu wyciągnął dłoń.
- Raven.
- Wyglądasz na asasyna... - zamyśliłam się. - Mam rację?
Nie odpowiedział.
- Jakby co ja też jestem - próbowałam się uśmiechnąć, ale wyszedł z tego bardziej grymas niż uśmiech.
<Raven? Jednak nie blondynka ;d>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz